MENU

Moja stronka wejdz
..::Justi i jej przyjaciele::. ..::Blog mojej kuzynki i jej przyjaciółek::..
..::malajka::.. ..::Stronka mojej koleżanki::..
..::malajka::.. ..::Stronka mojej koleżanki::..
..::Kasia::.. ..::Stronka mojej koleżanki::..

..::Ziomale::..
..::Magda::.. ..::blog mojej koleżanki::..
..::Sylwia::.. ..::Blog mojej przyjaciółki::..
..::Agnieszka::.. ..::Blog mojej przyjaciółki::..

..::NetSis::..
Dennis
..::Żaneta::.. ..::Blog mojej NetSis::..
..::Ania::.. ..::Blog mojej NetSis::..




Archiwum

2005
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
listopad


Made by Luka for Luka.
All rights reserved!




HAU HAU! ^^

||2005-06-28
||18:02:20
||skomentuj
||(2)Co tak mało dawaj komenta
||Nowy właściciel :D
Elko!!!
No więc witam was wszystkich.
Tego bloga dostałam od Moniki :D
I mam nadzieję, że będzie się trzymał :]
Imię: Gosia :D
Wiek: 10 lateq!
Kolor oczu: Błękit ;)
Jestem: Brunetką, optymistką, idiotką, obrażalska.
Mam: Psa, nieciekawą przeszłość/teraźniejszość.
No i tak dalej. Bye.



||2005-05-31
||22:18:16
||skomentuj
||(0)Co tak mało dawaj komenta
||To Był dlugi miesiąc
Nio więc tak
Bede od piatku chodzila na Koniki
do orłowa na kolibki!!
A to Opisze wam Jak to sie stalo że trafiła do mnie Kora

tam , jestem z nad morzem większośc czasu spędziłam błagając o psa aż 10 lat i moje marzenie się spełniło.

Po nowym roku(2004) Zobaczyłam sznaucera i jakoś się w tych ślicznych psiakach zakochałam no i zaczełam prosić rodziców ale niestey zawsze były, jakieś przeszkody
a to że moja mama miała alergie,brak czasu ale w końcu zaczełam zbierać pieniądzki sama i mama mi dołożyła.

I teraz zaczeły sie poszukiwania sznaucera.
Trwały miesiąc ale w końcu natrafiło się ogłoszenie że sprzedaja sznaucerki minaturowe cz-s.Tydzień przed wielkanocą pojechałam tam o zobaczyłam dwie przesliczne kuleczki jedna była spokojna a druga szalała wiedziałam już że jedna z nich będzie moja
I tak w Wielki Piątek pojechaliśmy po nią.Była malutka tłusciutka od razu w domu zaczeła szaleć Teraz wiedziałam że moje największe marzenie się spełniło
Kora została oczkiem w naszym domu
A niedawno czyli 27.02.05 r Kora skończyła rok.

Moja koffana przyjaciolka ma chłopaka takiego Arka on jest suoer
A wiec dla pary




||2005-04-20
||06:58:55
||skomentuj
||(1)Co tak mało dawaj komenta
||Ale mineły dni.. tygodnie...miesiące
...a ja ciągle nie pisałam
Ehh niechciało mi się po prostu mi się nichciało
Byłam z psam z 10 minut bo strasznie zimno mi było ehhh niewiem o czym mam pisac wiec spasam



||2005-03-11
||18:56:28
||skomentuj
||(1)Co tak mało dawaj komenta
||To ten dzień!!!!!Fajno okropny!!!!!
Dziś jest piatek więc cieszę się,że to ostatni dzień szkoły.
Niestety wpakowałam sie w niezły pasztet.
Pani od religii pytała się,kto chcę czytać.Ja się nie zgłaszałam,a pani sama się mnie spytała czy idę do kościoła?!Ja powiedziałam,że idę do kościoła na Drogę Krzyżową.A pani powiedziała,że mam do niej podejść.Więc podeszłam.Zapytała się czy nie przeczytam dwóch zdań ,powiedziałam,że tak więc mi dała i musiałam potem w kościele to przeczytać.Pani się mnie spytała,którą mam stację?!Powiedziałam,że piątą,a pani mi zapisała czternastą.Więc czytałam czternastą.Miałam straszną tremę i się trzęsłam bo jak czytam to aż echo leci.(oczywiście przez mikrofon).Daria moja koleżanka mnie pocieszała,ale jej łatwo mówić bo ona już czytała wiele razy i czytała aż dwie lub trzy stacje bo nie było osób,które miały czytać.Ale na szczęście udało mi się bo trzymałam dalej mikrofon.
podpisano:druga właścicielka tego bloga nie Monika ta druga papa!















****************************************
LEKSYKON


- ANKOU : widmośmierci, chodzące wraz z wózkiem i zbierające dusze niedawno zmarlych, występuje najczęściej w Anglii i Francji.

- BANSHEE: duch żeński , który zwiastuje śmierć członków niektórych irlandzkich i szkockich rodów . Tuż przed czyjąś śmiercią Banshee zaczyna rozpaczliwie jęczeć i płakać Podobno Banshee ukazał się pewnemu Irlandczykowi przepowiadając śmierć prezydenta Stanów Zjednoczonych Kennedy'ego w 1963 roku.

- BARGUEST-pies-widmo , przynosi śmierć wszystkim , którzy go ujrzą. Jest to podobno wielki kudłaty , czarny zwierz o oczach jak spodki. Najczęściej widywany jest w pobliżu cmentarzy . Ma dysponować nadprzyrodzonymi mocami . Psy te widywano w wielu miejscach Anglii i Francji.

Drugie ciało - 1 - Ciało wydzielone w stanie asomatycznym, będącym pierwszą fazą zjawiska eksterioryzacji (stanu egzosomatycznego). Drugie ciało w początkowym etapie powstawania jest niewidoczne, osoba ulegająca eksterioryzacji traci wówczas zdolność dotykania przedmiotów, ręce jej "przechodzą" przez ciała materialne. Przejście od stanu asomatycznego do drugiej fazy eksterioryzacji stanu parasomatycznego, a tym samym przejście wydzielonego ciała w ciało parasomatyczne jest bardzo płynne i zależy od warunków, w jakich się one manifestują. Niektórzy autorzy amerykańscy, np. Sylvan J. Muldoon (ur. 1902) i Robert A. Monroe (ur. 1915) sądzą że w obu przypadkach chodzi jedynie o stopień zagęszczenia energii, dlatego też drugi z wymienionych autorów uważa, że stanowi asomatycznemu towarzyszy wydzielenie tzw. Drugiego Ciała posiadającego określoną masę i ciężar. 2 - Ciało utożsamiane niekiedy z ciałem parasomatycznym

Duchy dobre - Ich naczelne cechy to: panowanie ducha nad materią i pragnienie dobra. Ich jakość i umiejętność praktykowania dobra mają związek ze stopniem rozwoju, który osiągnęły: jedne posiadają wiedzę, inne mądrość i dobroć, zaś te najbardziej rozwinięte odznaczają się wiedzą i przymiotami moralnymi. Ponieważ jeszcze zupełnie nie wyzbyły się one swej materialności, zawierają w sobie pewne ilości pozostałości życia cielesnego, które uwidaczniają się czy to w ich mowie, czy w obyczajach. Gdyby nie to, byłyby Duchami doskonałymi. Rozumieją one Boga i nieskończoność, i korzystają już ze szczęścia ludzi dobrych. Cieszą się z dobra, które czynią i w chwili, gdy uda im się zapobiec złu. Łącząca je miłość jest dla nich źródłem ogromnego szczęścia, którego nie zakłóca zazdrość, wyrzuty sumienia, czy jakiekolwiek z nieszlachetnych uczuć dręczących Duchy trzeciego rzędu. Jednak wszystkie one muszą przejść próby, by osiągnąć absolutną doskonałość. Jako Duchy tchną one w ludzi dobre myśli; zawracają ich ze złej drogi; ochraniają osoby, które zasługują na ich ochronę; likwidują wpływ Duchów niedoskonałych na osoby, którym wpływ ten nie odpowiada. Ludzie animowani przez te Duchy są serdeczni, nie znają nienawiści, zazdrości czy zawiści, czynią dobro z miłości do dobra. Do tego rzędu należą Duchy zwane popularnie dobrymi geniuszami, geniuszami opiekuńczymi, Duchami dobra. W dawnych czasach uznawano je za czyniących dobro bogów.

Duchy dobroczynne - Ich główną cechą jest dobroć. Chętnie robią one przysługi i ochraniają ludzi, lecz ich wiedza nie jest szeroka; ich rozwój dokonał się bardziej w kierunku moralnym niż intelektualnym.

Duchy erudycyjne - Wyróżnia je głównie zasób ich wiedzy. Zajmują się one nie tyle moralnymi, co naukowymi sprawami, w kierunku których wykazują wiele zdolności. Traktują naukę jedynie z punktu widzenia jej pożyteczności, nie łącząc z nią pasji właściwych Duchom niedoskonałym.

Duchy lekkomyślne - Są to Duchy niewykształcone, lubiące oszukiwać dla żartu, nieświadome konsekwencji swych czynów, kpiarsko usposobione.Mieszają się do wszystkiego, na wszystko mają odpowiedź, zupełnie nie przejmując się prawdą. Zabawiają się dostarczając niewielkich przykrości i niewielkich radości; wymyślają wyzwiska; przy pomocy żartów i oszustw wprowadzają w błąd tylko dla kawału Są one uzależnione od Duchów wyższych, wobec których spełniają funkcje służebne. Komunikując się z ludźmi używają mowy dowcipnej i żartobliwej, lecz prawie zawsze ogólnej. Wykorzystują one manie i śmieszne przywary niektórych osób, aby je napiętnować w sposób zgryźliwy i sarkastyczny. Przybierają sobie dziwaczne imiona, co czynią raczej dla zabawy niż ze złośliwości.

Duchy najwyższe - Przeszły one wszystkie stopnie hierarchii i wyzbyły się wszystkich materialnych nieczystości. Osiągnąwszy doskonałość dostępną jakiemukolwiek stworzeniu nie muszą już doświadczać prób i cierpień. Nie musząc wcielać się w zniszczalne ciała, żyją wiecznym szczęściem w łonie Boga. Doświadczają niemożliwego do opisania szczęścia, ponieważ nie dręczą ich już potrzeby życia materialnego. Lecz szczęście to nie jest bynajmniej korzystaniem z jakiejś monotonnej bezczynności, doznawanej wiecznie. Duchy te są wysłannikami i współpracownikami Boga, którego polecenia wypełniają, by utrzymać harmonię we wszechświecie. Panują one nad wszystkimi Duchami niższymi od siebie; pomagają im w doskonaleniu się i wyznaczają im zadania. Cudownym zajęciem Duchów czystych jest wspieranie ludzi, gdy ci odczuwają ból, kierowanie ich ku dobru i ku odkupieniu błędów, które oddalają ludzi od najwyższego szczęścia. Duchy te nazywamy czasem ,Aniołami, Archaniołami, Serafinami.

Duchy neutralne - Te nie są wystarczająco dobre, aby czynić dobro, ani wystarczająco złe, aby czynić zło. Przechylają się one na jedną lub na drugą stronę i nie wybijają się ponad przeciętność ludzką, czy to pod względem moralnym, czy intelektualnym. Czują się związane ze sprawami ziemskimi i tęsknią do banalnych uciech tego świata.

Duchy nieczyste - Skłaniają się one ku złu i jest ono ich głównym zajęciem. Jako Duchy oddziałujące na ludzi czy to poprzez inspirację, czy w komunikatach na seansach spirytystycznych dają one zdradliwe rady, sieją niepokój i wzajemną nieufność. Nakładają wszelkie maski, by oszukać. Związują się z ludźmi o wystarczająco słabych charakterach, by czynić ich wykonawcami swych sugestii, mając na celu ruinę tych ludzi. Cieszą się, opóźniając rozwój tych nieszczęśliwców, którzy przegrywają we wszelkiego rodzaju próbach życiowych. Duchy tej klasy można stosunkowo łatwo rozpoznać w ich komunikatach przekazywanych na seansach. Przepojone są one trywialnością i brakiem delikatności w wyrażaniu myśli, co zarówno u Duchów, jak i u ludzi jest zawsze znakiem moralnej i intelektualnej niższości. Ich komunikaty ukazują nieszlachetność ich skłonności. Nawet jeśli Duchy te używają mądrych mów by nas oszukać, w końcu zdradzają swe pochodzenie, bo nie potrafią odgrywać tej farsy przez dłuższy czas. Niektóre ludy uczyniły z nich złośliwych bogów; inne nazywają je demonami, złymi geniuszami czy Duchami zła. Ludzie animowani przez takie istoty wykazują skłonności do wszelkich niegodziwości, które z kolei procentują negatywnymi pasjami i cechami charakteru: lubieżnością, okrucieństwem, hipokryzją, chciwością, skąpstwem, zakłamaniem.

Duchy niedoskonałe - Według spirytystów duchy, które charakteryzuje: skłonność ku złu, duma, egoizm i wszelkie wywodzące się z tych cech złe pasje, potrafią przekazywać jedynie fałszywe i niekompletne idee, wywołują zawiść i zazdrość wśród ludzi. Dzielą się na pięć podstawowych klas: 1 - Duchy nieczyste - skłaniają się ku złu i jest ono głównym przedmiotem ich zajęć. Jako duchy nakłaniają do nieprawości, sieją niepokój i wzajemną nieufność, nakładają wszelkie maski by oszukać. 2 - Duchy lekkomyślne - skłonne do oszustw, szyderczo nastawione, wtrącają się do wszystkiego, na wszystko mają gotową odpowiedź, zupełnie nie przejmują się prawdą, wprowadzają w błąd swoimi kłamstwami i żartami. 3 - Duchy pseudo-światłe - posiadają szerokie wiadomości, lecz na próżno wierzą, że wiedzą więcej niż jest w rzeczywistości. Przebija przez nie dufność, duma, zawiść i upór. 4 - Duchy neutralne - nie wybijają się pod względem intelektualnym, moralnym, czują się związane ze sprawami świata materialnego, za którym stale tęsknią. 5 - Duchy stukające.

Duchy nieporządne - Właściwie klasa ta nie zawiera Duchów odznaczających się jakimiś specjalnymi cechami charakteru. Została ona wyodrębniona ze względu na ich specyficzne zachowania podczas seansów i manifestacji spontanicznych. Duchy te mogą równie dobrze należeć do takiej czy innej klasy trzeciego rzędu. Manifestują one swą obecność najczęściej przy pomocy efektów fizycznych, takich jak stukanie, ruchy i nienormalne przemieszczenia ciał bezwładnych, falowanie powietrza itp. Bardziej niż pozostałe Duchy wykazują swe przywiązanie do materii i zdaje się, że to właśnie one w wielu wypadkach wywołują liczne zmiany zachodzące na kuli ziemskiej, a to za sprawą posiadania umiejętności oddziaływania na powietrze, wodę, ogień i ciała stałe. Wszystkie Duchy potrafią wywołać tego typu zjawiska, lecz Duchy wyższe zwykle "zlecają" ich wykonanie Duchom niższe] kategorii, które są bardziej przydatne do spraw materialnych niż intelektualnych. Duchy wyższe korzystają z usług Duchów tej klasy.

Duchy pseudo-światłe - Posiadają one szeroką wiedzę, lecz na próżno wierzą, że wiedzą jeszcze więcej. Posiadając pewne doświadczenie w niektórych dziedzinach nadają swym komunikatom poważny ton, co jednak wprowadza nas w błąd. Ich umiejętności i wiedza są najczęściej tylko uprzedzeniami i wyobrażeniami wyniesionymi z ich ziemskiego istnienia. Jest to pomieszanie kilku prawd z absurdalnymi błędami, przez które prześwieca zarozumiałość, duma, zazdrość i upór, od których Duchy te jeszcze się nie uwolniły.

Duchy wyższe - Te ze swą wiedzą łączą mądrość i dobroć. Ich mowa wyraża iedynie serdeczność; jest zawsze godna i często przepiękna. Wyższość tych Duchów ponad innymi pozwala im na przekazanie nam właściwej wiedzy na temat spraw świata bezcielesnego, w granicach tego, co wolno człowiekowi wiedzieć. Chętnie porozumiewają się z ludźmi, którzy szczerze szukają prawdy i których dusze wystarczająco uwolnione są od ziemskich powiązań, by mogli oni tę prawdę pojąć. Odwracają się od tych, którzy wywołują je powodowani tylko ciekawością, czy od tych, którzy pod wpływem materii odchodzą od praktykowania dobra. Gdy wyjątkowo wcielają się na Ziemi, przybywają one spełnić jakąś misję, a dla nas są uosobieniem typu doskonałości, do jakiego dąży ludzkość na tej planeci`.




||2005-03-11
||17:22:08
||skomentuj
||(1)Co tak mało dawaj komenta
||Nota :(
Kolejny pojebany tydzien
ja niby kujonka o sredniej 4,8 zlapałam az4 pały!!
A to dla was jeżeli dośc zycia macie

****************************************
EUTANAZJA

Zacznijmy od słowa. "Eutanazja" to słowo o greckim pochodzeniu, a jego grecki odpowiednik znaczy tyle co "dobra śmierć". W rozważaniach, które tu nastąpią, będę rozumiał przez eutanazję zabicie człowieka na jego żądanie przez lekarza. Definicja ta wymaga krótkiego komentarza. Mówię, po pierwsze drastycznie o zabiciu, by nie stosować eufemizmów (takich na przykład, jak "przyspieszenie śmierci" lub "pomoc w umieraniu"). Nakładam, po drugie, na eutanazję warunek, by było to zabicie pod dyktando woli zabijanego; warunek ten służy odróżnieniu eutanazji od morderstwa. Nakładam też, po trzecie, kolejny warunek, by zabójcą był lekarz, a więc człowiek powołany do zapobiegania cierpieniu. Dając ten warunek osiągam dwie rzeczy: (a) do eutanazji dochodzi wtedy, gdy lekarz kierowany wolą zabijanego, zabija kładąc kres leczeniu, bo innych niż zabicie środków leczniczych nie znajduje (gdy jest inaczej, mamy do czynienia z czymś innym, na przykład ze wspomaganym samobójstwem). (b) postępowanie lekarza, jak każde postępowanie instytucjonalne, podlega społecznej kontroli, pozwalającej rozstrzygnąć, czy zabicie, którego dokonał spełnia warunki eutanazji.

Eutanazja - w przedstawionym wyżej rozumieniu - budzi dwie skrajne postawy. Jedni są przeciw eutanazji, czyli za tym, by system prawa zawierał zakaz eutanazji; inni są za eutanazją, czyli za tym, by system prawa nie zawierał normy zakazującej eutanazji.

Rozpatrzę trzy główne argumenty przeciwników eutanazji i pokażę, że żaden z nich nie zasługuje na przyjęcie.

Najpierw argument moralny w wersji świeckiej. Sprowadźmy go do bezwzględnego zakazu zabijania: Nigdy nie zabijaj! Zakaz ten traktujemy bądź jako normę naczelną, przyjmowaną bezpośrednio; bądź jako normę wtórną, wyprowadzaną z jakichś twierdzeń i norm. Jeśli traktujemy ją jako normę naczelną, możemy jej przeciwstawić jej przeciwieństwo: Niekiedy zabijaj! Obie te normy są co najmniej równie przekonujące, a wiadomo skądinąd, że ludzie nagminnie stosowali i stosują drugą z nich (zabijając na przykład przeciwników wojennych, skazańców, zwierzęta, itd.). Jeśli natomiast traktujemy bezwzględny zakaz zabijania jako normę wtórną, musimy ją skądś wywnioskować, posiłkując się między innymi jakąś normą wcześniejszą. Tej normie wcześniejszej (np. takiej: Nie będziesz wpływał na trwanie czyjegoś życia!) zawsze możemy przeciwstawić jej przeciwieństwo (zob. wyżej), skutecznie zagradzające drogę do bezwględnego zakazu zabijania. Weźmy więc świecki argument moralny w postaci zakazu z wyjątkami: Nie zabijaj, chyba że X! (gdzie za X podstawiamy opisy sytuacji , w których nasza moralność zezwala na zabijanie). Eutanazji nie możemy rzecz jasna - jeśli ograniczony zakaz zabijania ma ją wykluczać - podstawiać za X. Dlaczego jednak mamy ją wykluczać? Dlaczego wolno zabić (na przykład w tak zwanej obronie koniecznej lub z wyroku sądu) kogoś, kto nie chce być zabity, nie wolno zaś zabić kogoś, kto chce być zabity, bo udręcza go jego nieusuwalne cierpienie? Argumenty moralne w wersji świeckiej nie mogą więc stanowić moralnego wsparcia prawnego zakazu eutanazji, można im bowiem przeciwstawić co najmniej równie silne przeciwargumenty. Tam zaś, gdzie mamy równosilne argumenty, nie mamy żadnych argumentów. Wybór należy do nas.

Teraz krótko o argumencie moralnym w wersji religijnej. Weźmy go z miarodajnego źródła: "Racją...potępienia eutanazji z religijnego punktu widzenia jest fakt, że człowiekowi nie wolno niszczyć życia, które jest darem Boga, jedynego i absolutnego Pana życia" (zob. Encyklopedia katolicka, Lublin 1985, t IV, s. 1345). Poprzestanę na jednym zarzucie wobec tej argumentacji - na takim, że w ogóle nie jest to argumentacja. Argumentacja bowiem to sposób przenoszenia wiedzy, sposób przechodzenia od tego co znane, do tego, co nieznane. To zaś, że "życie jest darem Boga, jedynego i absolutnego Pana życia" nie jest i nie może być znane - skoro jest przekonaniem religijnym, dotyczącym rzeczy nie z tego świata - jest natomiast i może być przedmiotem wierzenia. Wierzenie może stanowić motyw postępowania tych, którzy je żywią, nie zaś jego rację. Szyitą ginącym w samobójczym zamachu kieruje wiara, że znajdzie się w niebie Allacha. Jest to potężny impuls, a racja zerowa, nikt tego bowiem nie wie i wiedzieć nie może, że tak się stanie.

Jeśli więc chcielibyśmy oprzeć prawny zakaz eutanazji na argumentacji moralnej w wersji religijnej, nie możemy tego zrobić, nie ma bowiem argumentacji religijnej. Istnieją natomiast religijne pobudki postępowania i można rzecz jasna kierować się nimi stanowiąc prawo. Powstaje wówczas prawo wyznaniowe. Wysuwa się też przeciw eutanazji argument z zagrożenia ładu społecznego. Dopuszczenie eutanazji - słyszymy - grozi nadużyciami, deprecjacją ludzkiego życia, zabijaniem ludzi pod pozorami eutanazji itd. Istotnie grozi. Nie stanowi to jednak argumentu przeciw eutanazji, lecz przeciw niefrasobliwości. Nie istnieją w życiu społecznym instytucje o zapewnionym bezbłędnym sposobie działania. Ludzie wymyślili jednak i stale wymyślają sposoby ich kontroli i naprawy. Kierują się przy tym pewną zasadą ogólną: jeśli korzyści z działania takich instytucji są, mimo ich ułomności, większe niż szkody powstające z ich niedziałania, godzą się z owymi instytucjami. Nie znajduję tedy, w znanym mi zasobie podstawowych argumentów, żadnego przekonującego argumentu przeciw eutanazji. A ponieważ wiem, że każdy inny argument musiałby się opierać na wskazanych tu wzorach, wiem tym samym, że nie będzie skutecznego argumentu przeciw eutanazji. Wystarczy to, by opowiedzieć się za eutanazją, brak przeciwwskazań stanowi bowiem silne wskazanie.

Istnieje jednak pozytywne wskazanie na eutanazję. Składają się na nie dwa przekonania - jedno o moim życiu, a drugie ożyciu społecznym. Zależy mi, tak jak bardzo wielu ludziom, na życiu pomyślnym. Pomyślnie żyję tylko wtedy, gdy w szerokim zakresie decyduję o sobie. Decyduję o sobie tylko wtedy, gdy decyduję o długości trwania mojego życia. Jeśli nie wolno mi w dowolnym momencie zabić siebie, jeśli nie wolno innym zabić mnie, gdy się od nich tego domagam, oni zaś wiedzą, że czeka mnie tylko cierpienie - gdy tak jest, żyję pod przymusem życia. Życie pod przymusem życia jest okrutne i niedorzeczne. Społeczeństwo, które przyzwala na eutanazję, sprzyja bezpieczeństwu swoich członków. Zmniejsza bowiem groźbę śmierci w męczarniach. By ją zmniejszyć wydatnie eutanazja musi być niekaralna.

Bohdan Chwedeńczuk
http://free.ngo.pl/humanizm/eutanazja.htm
****************************************
A teraz opowiem wam moj tydzien w shool
Było okropnie
Pogodziłam się z moim chłopakiem byłam taka zadowolona ale jak zawsze coś nei sprzyja nam we wtorek po technice zawsze siem wrtedy klocimy
i wtedy doprowadzilo do amen
z jego glupia czapka A to historia jego czapki
Rzucilismy ja za plot oplulismy ja i przejechal ja samochod i u dyry wyladowalismy!!Kurde ta Pojebana czapka!!
A w srode z nim zerwalam!!! Tym chujem ale niestety w czwartek sie z nim pogodzilam blagal mnie ten huj jebany
Ale i w czwartek nie mialam Kołka TAO(Kólko teatralne) To poszłam na slizgawke i on pobił takiego chłopaka i złamał mu reke tylko dlatego ze powiedzial na mnie glupia laska!!!I co z tego Moj chłopak nie musiał go za to bić!!Pozniej Michał chcial zmyc Konstke ja sie pytam czemu a on dla przyjemnosci to ja wzielam snieg i tak mu w pysk dalam ze az zabolalo jego!!To dopiero poczatek musialam z przyajcilkami po gorce biec i oni chcieli nam plecaki zabrac bo mysleli ze mamy je na dole a mielismy w shoole ale ja mialam tam new komorke Konsta kase i Paula Duziom kase wiec ja od razu na dól zjechalam po lodzie robnelam o kamien i lekka noge skrecilam(kuleje)
Powiedzialam im ze mam w szatni i9 ze jak chca moga se nasze plecaki wziąśc ale jak cos im zobią będą płacic ale oni oczywiscie tchórze sie bali i nie wzieli(a szkoda) Więc ja z konsti pobieglam i krzyknelam tchorze sie boja pojebani sa wiec zaczela sie bitwa ja michalowi sniezka rzucilam ze az mu krew leciala chyba muz zeba zlamalam
a marcinowi czyli mojemy chlopakowi w po,iczek dalam!!
A pozniej robilismy jaja z nich przez telefon a jakie z tego skutki byly to nie powiem!!Ok już kończem



||2005-02-28
||10:15:14
||skomentuj
||(2)Co tak mało dawaj komenta
||Osoby z konkursu
Kurde zapomiałam całkiem o tym
a więc tak
napiszice tu w komentach jakie mieliście miejsca i jakie powinniscie mieć nagrody zrobię wam
tylko macie pisać ok??



****************************************
W elblągu
a jednak byłam tam
było fajne super ok
nie nudzilo mi sie
****************************************
Bojcie sie .Kiedyś je slyszalam wiec je wam napisalam
****************************************
1. Samotne dziecko (1979 rok, Grant w Nowej Anglii - USA)

Przypadek ten, badany przez Williama Rolla z Fundacji Badań Metapsychicznych w Karolinie Północnej i zrelacjonowany przez Andrew MacKenzie w jego ksiażce "Widzialne i niewidzialne", dotyczy pojawiajacej się wielokrotnie zjawy małego chłopca w bialym ubranku. Miało to miejsce w domu znajdujacym się w Grant na terenie Nowej Anglii. Zwiazana z tymi wydarzeniami rodzinę nazwano pseudonimem Berini. 9 marca 1981 roku pani Berini przebywała w domu wraz z dwojgiem dzieci z poprzedniego małżeństwa. Jej maż pracował na nocnej zmianie w fabryce. We wczesnych godzinach rannych pani Berini zdawało się, że widzi swego syna przed drzwiami jego sypialni, ale po sprawdzeniu przekonała się że dziecko spi. Następnie postać, która poprzednio ujrzała, znów się pojawiła; pani Breini zorientowała się, że jest to chłopczyk o wiele niższy od jej piętnastoletniego syna; wygladał rrczej na osmio-, dziewięciolatka. Ubrany był w biała koszulę, krótkie spodenki i buty. Pani Berini obserwowała widmo prawie przez trzy godziny, gdy chodziło w tę i spowrotem po korytarzu. Nie czuła bynajmniej strachu i była całkiem spokojna. Mniej więcej o tej samej porze 20 marca postać ukazała się znowu i tym razem odezwała się. Musiało to być przejmujace, gdy chłopiec powiedział: "Dokad ida wszyscy samotni ludzie?", a potem: "gdzie jest moje miejsce?". 23 marca pan Berini także ujrzała tę postać w sypialni. Odezwała się do niego, tłumaczac, że powtarzano kłamstwa i należy ujawnić prawdę. Pan Berini, podobnie jak żona, obserwował zjawę spacerujaca przez pewien czas w tę i spowrotem po korytarzu, aż wreszcie znikła. Pewnego razu jedenastoletnia córka z poprzedniego małżeństwa pani Berini, Daisy, ujrzała w korytarzu zjawę i schowała się pod kołdra w łóżku swej matki. Najbardziej prawdopodobne przypuszczenie co do tożsamosci owej postaci to domniemanie, iż jest to widmo stryja pana Beriniego, który zmarł jako osmioletnie dziecko mniej więcej przed pięćdziesięciu laty. Chociaż ojciec pana Beriniego, nie pamiętał w co ubrano jego brata do trumny, ktos z sasiadów wyraził przypuszczenie, że chłopca pochowano w ubranku do pierwszej komunii. Pewnego razu zjawa uklękła na korytarzu tuż przed panem Berinim i najwyrazniej usiłowała podniesć leżacy tam chodnik. Pan Berini doszedłszy do wniosku, że duch czegos tam szuka, podniósł chodnik, a w końcu i klepkę i znalazł pod podłoga mały medalik. Ponieważ jednak medalik prawie na pewno wpadł tam podczas układania posadzki (deski były scisle ze soba spojone), a dom został wybudowany, gdy owo dziecko zaledwie przyszło na swiat, wydaje się mało prawdopodobne, by medlaik należał do chłopca. Z kilku wypowiedzi zjawy można było wywnioskować, że kłamstwo, o którym chłopiec wspominał, dotyczyło jego brata blizniaka; widmo oskarzało go o "wyniesienie czegos z domu". Zaszedł bardzo interesujacy przypadek zakłóceń telefonicznych (podobne przypadki towarzyszyły już nieraz zjawiskom paranormalnym). Pan Berini zadzwonił do swego ojca, by go uprzedzić, że jego zmarły młodszy brat prawdopodobnie mu się ukaże, gdyż wywnioskował to z pewnej wypowiedzi zjawy. Ilekroć padało imię chłopca, telefon odmawiał posłuszeństwa. Z duchem wywiazały się pewne zjwiska przypominajace poltergeista: telefon stojacy przy łóżku pana Beriniego wielokrotnie przelatywał na drugi koniec pokoju, a drzwi stojacej w sypialni szafy raz po raz otwierwły się i zamykaly z trzaskiem. Pani Berini uważała, że mogło to być wywołane tym, iż nie zwracali na ducha uwagi. Starali się nie dostrzegać go, gdyż taka sugestię podsunął im ojciec Superior z parafii katolickiej. Był to okres najbardziej intensywnego straszenia owej rodziny przez duchy, ale zdarzało się ono i kiedy indziej. W maju 1979 roku pani Berini usłyszała w domu płacz i wołanie: "Mamo, mamo, to ja, Serena!". Powtórzyło się ono wielokrotnie i pan Berini też je słyszał. Jego ojciec miał siostrzyczkę imieniem Serena, która zmarła w tym domu w wieku pięciu lat. (Należy zauważyć, że głos ducha należał raczej do dwuletniego dziecka). Nazajutrz po usyszeniu przez pania Berini głosu Sereny jedno z jej dzieci z pierwszego małżeństwa omal nie umarło podczas operacji na skutek omyłki anestezjologa. Kiedy głos ten usłyszano w czerwcu 1979 roku, poprzedził on wylew, ktoremu uległa babka pana Beriniego; wołanie rozległo się podobno także w noc przed jej smiercia, ktra nastapiła w listopadzie. Pan Berini zobaczył we własnym domu jeszcze jedna zjawę: niska , zgarbiona, groteskowa postać w czerni, która miała ogromne stopy i przypominała diabła. Widmo mówiło "naprawdę obrzydliwe rzeczy", przede wszystkim na tematy zwiazane z seksem. Było też wiele zjawisk charakterystycznych dla poltergeista, które pan Berini wiązał z ową postacia; przez pewien czas przypuszczano, że zjawa może być widmem jego zmarłej babki, o której wspomnielismy wyżej. Zjawa byla najwyrazniej wsciekła na pania Berini i groziła że się z nia "porachuje"; oskarżała ja również o spowodowanie smierci jednego z jej synów, który zmarł na atak serca, rzekomo wywołany małżeństwem pana Beriniego. Odnotowano także inne zjawiska, typowe dla poltergeista: swiatła, ktre same zapalały się i gasly, odcięcie dopływu wody, rozrzucanie poscieli i przemieszczanie się przedmiotów kultu religijnego. Po mniej więcej szesciu miesiacach zjawiska te ustały, być może wskutek egzorcyzmów odprawionych w domu, a może dlatego, że działalnosć poltergeista po pewnym czasie zanika sama. Państwo Berini poddali się testowi Wilsona i Barbera; jest to spis wspomnień i obrazów dziecięcych, pozwalajacy sprawdzić skłonnosci danej osoby do fantazjowania. Sposród 48 możliwosci pani Berini wskazała jedynie 2 a jej maż tylko 19. Pan Berini twierdził, że nigdy przedtem nie zetknał się z duchami i że wogóle nie wierzy w takie rzeczy. William Roll, który kierował dochodzeniem z ramienia Fundacji zjawisk metapsychicznych, dokładnie przestudiował opisy przedstawianych zjawisk. Jego analiza wykazała, że istnieje wile prawdopodobnych wyjasnień, włacznie z przypuszczeniem, iż pod wpływem panujacych w niej napięć rodzina sama "stworzyła" owe fenomeny.




Klątwa płaczącego chłopca

Około roku 1985 tajemnicze pożary domów przukuły uwagę większosci ludzi. Najbardziej tajemniczym faktem, był ten, że w prawie wszystkich tych pożarach w większosci domów nie ocalało nic, oprócz tajemniczego obrazu płaczacego chłopca. Tajemnicze pożary zaczęto nazywać "Klatwa płaczacego chłopca". Obraz przedstawiał portret chłopca sieroty namalowanego przez Hiszpańskiego malarza. Dziwnym trafem po ukończeniu obrazu pracownia malarza spaliła się doszczętnie a chłopiec z obrazu niedługo potem zginał zabity przez samochód. Obraz był jednym z masowo kopiowanych obrazów w Wielkiej Brytanii, mimo że oryginał jest tylko jeden, klatwa spoczywa na każdej kopii. Panuje przekonanie, że klatwa dosięgnie tylko tego posiadacza obrazu, który będzie wiedział o klatwie spoczywajacej na płótnie. Niektórzy twierdza że obrazy sa nawiedzone przez ducha namalowanego na nim chłopca sieroty. Osoby które dowiaduja się o klatwie, czym prędzej sprzedaja lub pozbywaja się obrazu. Pewien mężczyzna opowiada jak jego dziadek , który żył a Davenport (USA) w latach 80-siatych posiadał kopię obrazu płaczacego chłopca. Mężczyzna ten jako dziecko odwiedzał często swego dziadka, a dom w którym przebywał był zawsze bezpieczny i przytulny, za wyjatkiem obrazu, który przyprawiał go o dreszcze. Wciaż wydawało mu się że chłopiec z obrazu obserwuje go, gdziekolwiek by się nie poruszył. w roku 1983, dziadek mężczyzny wyjechał z miasta na jakis czas a gdy wrócił zobaczył że jego dom spłonał doszczętnie. Zniszczeniu uległo wszystko, poza albumem ze zdjęciami wnuka i obrazem płaczacego chłopca. Mężczyzna słyszał wiele razy tę historię z ust swojego dziadka, lecz nigdy w nia nie wierzył, sadził bowiem że dziadek go nabiera i chce nastraszyć. Jednak gdy usłyszał tę historię z ust innych ludzi, którzy doswiadczyli podobnych zdarzeń a ich domy spłonęły zaczał się poważnie zastanawiać nad autentycznoscia tej historii.. Jakis czas potem dowiedział się że dziadek sprzedał obraz płaczacego chłopca na wyprzedaży staroci. Ciekawe kto teraz jest włascicielem przeklętego obrazu.....





Powrot studenta (XX wiek, w pobliżu Preston w Lancashire, Anglia)

Bob i Kathy wprowadzili się do nowoczesnego blizniaka w niewielkiej miejscowosci w Lancashire. Żadne z nich nie interesowało się zjawiskami paranormalnymi i nie miało wczesniej doswiadczeń w tym zakresie. Byli więc tym bardziej zaskoczeni, gdy okazało się że wraz z domkiem weszli w posiadanie ducha. Wkrótce po wprowadzeniu się do blizniaka Kathy zmywała w kuchni, gdy nagle dostrzegła cień przesuwajacy się za oknem. Wyjrzała więc i zobaczyła pozornie całkiem realna postać młodzieńca w sfatygowanych spodniach z brazowego welwetu, brudnoszarej kurtce i zabłoconych ciężkich butach. Strój był mniej więcej współczesny i prawdę mówiac, możnaby owa postać wziać za chłopaka z pobliskiej farmy. Kathy przygladała się, jak szedł przez ogród w stronę żywopłotu z głogu. Wybiegła z domu, żeby się dowiedzieć, czemu ów młodzian włóczy się po jej ogrodzie, ale nie było już po nim sladu. W ciagu następnych tygodni zjawisko powtarzało się wielokrotnie. Postać zawsze szła ze spuszczona głowa, patrzac w ziemie. Zbliżała się do tylnych drzwi domku, ale zamiast do nich zastukac, jak wyraznie miała zamiar, odwracała się i przechodziła na tyły ogrodu. Kathy widziała jak chłopak przedostawał się przez gęsty żywopłot na sasiednie pole, posrodku ktorego znikał. Czasami mignał jej tylko cień postaci w jednym z punktów stałej trasy widma, niekiedy było ono niewyrazne i jakby przezroczyste, kiedy indziej zas młodzieniec wygladał bardzo naturalnie. Zawsze był tak samo ubrany, miał identyczny wyraz twarzy i poruszał się po tej samej drodze. Kathy nie opowiadała o zjawie swoim dzieciom, gdyż nie chciała ich straszyć. Jej maż, chociaż okazał żonie zrozumienie, sam nigdy nie widział owej postaci i pozostał wobec całej sprawy sceptycznie nastawiony. Przybywszy z wizyta w niedzielne popołudnie, rodzice Kathy wysiedli z auta i zbliżali się do domu, gdy ujrzeli postać młodzieńca idacego w tym samym kierunku. Udali się za nim na tyły domu i dotarłszy tam, przekonali się, że tylne dzrzwi, prowadzace do jadalni sa uchylone. Nie chcac przeszkadzać komus, kogo wzieli za goscia córki, zbliżyli się ostrożnie. Nie ujrzeli już ponownie ducha, a żadna z osób przebywajacych w domu wogóle go nie dostrzegła.Bob, Kathy i dzieci pili własnie kawę po lunchu, gdy rodzice zastukali do drzwi. Matka Kathy spytała kim jest ów nieznajomy gosć i dowiedziała się że nikogo poza nimi nie było. oboje rodzice Kathy zgodnie twierdzili, że szli scieżka za jakims młodzieńcem, którego dokładnie opisali. Kathy natychmiast zorientowała się że chodzi o zjawę, która ona sama widywała. Ucieszyła się , gdyż wydażenie dowiodło, że nie był to wyłacznie twór jej wyobrazni. Minęło kilka miesięcy i ów mężczyzna więcej sie nie pojawił. Wspomnienia Kathy zaczęły się zacierać. Nieoczekiwanie po upływie roku, gdy Kathy stała przy tylnym oknie kuchni patrzac na kwiaty, ujrzała nagle przechodzaca obok zjawę. Trzy dni pózniej Kathy i jej rodzice siedzieli na patio na tyłach domku, gdy nagle młody człowiek ukazał się na scieżce i zaczał na oczach wszystkich przechadzać się po ogrodzie. Matka Kathy zawołała cos do niego, ale nie otrzymała żadnej odpowiedzi. Obie, Kathy i jej matka ruszyły za zjawa i ujrzały, że znika, podobnie jak to było zawsze. Prawdę mówiac żadna podjęta przez kathy próba przyciagnięcia uwagi widma nie dała rezultatu. Postac odbywała tylko raz po raz identyczna wędrówkę. Udało się jedynie ustalić, iż zjawa pojawia się wyłacznie w pazdzierniku. Poważnie zaniepokojony o żonę Bob zwrócił się wtedy o pomoc do instytutu Badań Metapsychicznych. Pracownik instytutu, prof. Colin Gardner, opublikował nastepnie sprawozdanie z owych wydarzeń w ksiażce Ghost Watch (Czyhajac na duchy). Udało mu się przeprowadzic sledztwo w tej sprawie. Zanim domek został wybudowany, teren należał do gruntów farmy, w których skład nadal wchodziły pola na tyłach owego domku. Niegdys biegła tędy scieżka przecinajaca ziemie farmy, dokładnie tam, gdzie obecnie znajdował się dom i ogród. Po tej własnie dróżce przechadzała się zjawa. Wydaje się, że mieszkajace na farmie małżeństwo zachęcało swego syna, żeby studiował a nie trudnił się praca na roli. Chłopak poszedł za ich rada, i udało mu się dostac na uniwersytet. Jednak miał tam poważne kłopoty i często wędrował scieżka przez pola ze spuszczona głowa, próbujac podjac jakas ważna decyzję. Jak to często bywa w przypadku młodych ludzi, rodzicom nie udało się dotrzeć do syna i pomóc mu; mogli tylko mieć nadzieję, że chłopak sam upora się ze swym problemem. Niestety stalo się inaczej : pewnego popoludnia w pazdzierniku ich syn rzucił się do stawu i utonał.




Gill House ( 1940 rok, miejsce w pobliżu Broomfield, w hrabstwie Cumberland - Anglia)

Gill House w pobliżu Broomsfield w hrabstwie Cumberland to budowla pochodzaca (przynajmniej częsć) z poczatku XIII wieku. Podczas II wojny swiatowej była wykorzystana jako baza Kobiecych Sił Ladowych. Od samego poczatku wiele stacjonujacych tam kobiet słyszało dziwne odgłosy, dobiegajace z jednego z pomieszczeń połozonych w najstarszej częsci domu. Przypuszczano, że powodem hałasów sa szczury, ale inspekcja sanitarna niue wykazała żadnych sladów tych szkodników. Hałasy nasiliły się i niekiedy można było usłyszeć kroki. kilka dzieczat zakwaterowanych w pokoju, z którego owe hałasy dochodziły, zameldowało, że ktos próbował je udusić i odmówiło pozostania w tym pomieszczeniu. relacjonowane incydenty miały miejsce przeważnie podczas trzech następujacych po sobie nocy w ostatniej kwadrze księżyca. Panna Eouclby z kobiecych sił ladowych wysłała komisję do zbadania tej sprawy. W skład zespołu weszli niejaka pani Perkins oraz proboszcz z Ainstable, wielebny N.C.Murray i jego żona. Spotkali się z zarzadzajaca budynkiem panna Mandale. Oswiadczyła, że jaj samej nie przytrafiło się nic przykrego, ale była wyraznie przejęta strachem i przerażeniem, które odczuwały dziewczęta. Poczatkowo nic wielkiego się nie zdarzyło i pani Murray podsunęła , że stukanie powinno spowodować jakies efekty. Wobec tego pani Perkins głosno zastukała w kredens. Nie miała pojęcia, do czego to doprowadzi. Przez chwilę nic się nie działo, a następnie jakby w odpowiedzi na stukanie rozległ się głosny szelest. Nagle z kredensu wyłoniła się męska postać. ruszyla prosto ku pani Perkins i zatrzymała się tuż przed nia. wszyscy usłyszeli dziwny odgłos, jakby szmer wędkarskiego kołowrotka. Pani Perkins stwierdziła też, że odczuła zimno, gdy owa postać znajdowała się tuż obok niej. Następnie zjawa podeszła do pastora Murraya i zaczęła stukać w scianę, co dawało metaliczny pogłos. Obecni poczuli okropny odór, który - być może na skutek pewnych skojarzeń myslowych - okreslili słowami "przeciekajaca trumna". Postac krażyła dookoła postukujac prawie trzy godziny i wreszcie zniknęła w kredensie, stojacym po przeciwnej stronie pokoju od miejsca, z którego wyszła. Zapadła kompletna cisza i komisja zeszła na dół. Członkowie zespołu poinformowali pannę Mandale, że ich zdaniem pokój jest nawiedzony przez ducha i dziewczęta nie powinny w nim mieszkać; nie podali jednak dokładnego opisu zdarzeń. Korzystajacy z tablicy z alfabetem używanej na seansach spirytystycznych, pastor Murray i jego żona, pózniej rownież w towarzystwie pani Perkins, próbowali nawiazać kontakt z duchami z Gill House. Wygladało na to, że osiagnęli pewne rezultaty. Miały to być zjawy Geralda Wreaya i jego służacej Lily. Gerald oznajmił że był jakobita, żyjacym za panowania Jerzego I. z rozmowy przeprowadzonych z duchami wynikało iż Geral, wyjatkowy bezbożnik wykradł relikwie, które ukrył w Gill House. na pytanie, czy dałoby się je odnalezć, usłyszano odpowiedz, że relikwie rozsypały się w proch. Podczas kolejnego seansu dowiedziano się, iż niekiedy w domu tym przebywaja całe hordy zlych duchów. Prowadzacy seans zostali ostrzeżeni, by je zostawić w spokoju. Baza została zamknięta. Gill House jest teraz prywatna rezydencja, ale obecny własciciel nie udzielił odpowiedzi na temat aktualnej sytuacji w domu ani możliwosci przeprowadzenia dalszych badań.




Zaklete lustro (XX wiek, w pobliżu Filadelfii w stanie Pensylwania, USA)

Amerykańskie małżeństwo, tim i Judy Corwina, odziedziczyło po babce Tima szafę na ubrania. Dzieje owej wielkiej szafy były nieznane, ale przypuszczano, że pochodzi ona z poczatku XIX wieku i że babka przed wieloma laty otrzymała ja w prezencie slubnym. Szafę umieszczono w drugiej sypialni w domu Tima i Judy; speniała ona czasowo rolę pokoju dziecinnego; przebywał tam ich niedawno narodzony synek. Raz czy drugi Judy zajmujac się dzieckiem dostrzegła dziwne migotliwe swiatło, wydobywajace się z lustrzanych drzwi szafy; za drugim razem dojrzała w lustrze odbicie jakby wychylajacej się z niego starej kobiety. Zjawa była ubrana w suknię z wysoka stójka i bialy kapelusz. Kobieta popatrzyła prosto na Judy, a ta przerażona uciekła z pokoju. Judy opowiedziała o tym mężowi, ale on nie dojrzał w lustrze niczego oprócz własnego odbicia. Pewnegho wieczoru wspomnieli o zjawie rodzicom Tima. Jego matka przypomniała sobie wówczas, że gdy była bardzo młoda, dostrzegła pewnego razu dziwne migotliwe swiatło płynace z lustra i ujrzała w nim cos niezwykłego, nie byla to jednak kobieca postac dostrzeżona przez Judy. Prawdę mówiac matka Tima zupełnie zapomniała o tym wydarzeniu, dopóki opowiadanie dwojga młodych nie pobudziło jej pamięci. Matka Tima ujrzała w lustrze sama siebie idaca po ulicy i rozmawiajaca z sasiadka; przypominało to odtworzenie sceny nagranej na tasmie video. Potem matka Tima przypomniała sobie kilka innych obrazów widzianych w lustrze, a także rozmowy na ten temat, jakie prowadziła z bratem Wayne'em, on również widywał w nim różne obrazy. Kiedy pamięć matki Tima uległa odblokowaniu, przypomniała sobie niezwykłe wizje, ktre ogladała przed kilkudziesiecioma laty; wydawało się wprost niewiarygodne, że mogła o nich zapomnieć. Matka Tima ujrzała w lustrze walczacych amerykańskich żołnierzy w strojach identycznych z mundurem jaki nosił jej brat Wayn'e wstapiwszy do armii. Patrzac w lustro, ujrzała smierć swojego brata, choć dopiero dwa miesiace pózniej do rodziny dotarła wiesć, że zginał w akcji. Potem już nigdy nie zbliżała się do tej szafy.


I koniec:D





||2005-02-25
||15:22:57
||skomentuj
||(2)Co tak mało dawaj komenta
||Nie wierze
On dzis do mnie przyszedł przeprosił i powiedział to nie było tak jak oni mówią
ja chciałem zrobic jaja kamilowi i tak na niby poderwac ja i kazalem jej aby powiedziala komus ze trzymalismy sie niby za raczki i tak dalej
i pozniej michal musial nagadac tobie l;ub adze a aga tobie czy jakos tam a ty pozniej komus powiedziec ze ze mna zrywasz bo jestem jakims draniem nie?
Wiec mu wybaczylam choc niewiem czy to jest do konca prawda
ok a jutro jadę do elbląga
do cioci
humorek mam lepszy i po notce juz widać że z dołka wyszłam :0
A tak czuje sie lepiej
choc nie najlepiej
Ok dziekuje mojej aguski i wioli za rozmowy
z aga na gg
a wiola do mnie wczoraj przyszla i ogladalysmy zdjecia z dziecinsta
I sie smialysmy
na kilku zdjec byla wiola na kilku sylwia na reszcie ja
Aga ty tez jestes na jednym z zdjeciu z moich 7 urodzin:D
ładnie wygladalas na serio
a jak ja wygladalam jak miałam 5 lat obcieta na chlopaka
jak pójde do szkoly to ci pokaze te zdjecia tylko sie nie smiej
i tam tez sa zdjecia z urodzin z 11 urodzin



||2005-02-24
||09:42:52
||skomentuj
||(0)Co tak mało dawaj komenta
||Kolejna nota
Cio u was słychać??
U mnie ok.
Dzisiaj nie mam ochoty sie wyzalic tylko zaprosic na moją strone
www.sznaucer-kora.prv.pl
i spadam



||2005-02-22
||16:28:42
||skomentuj
||(2)Co tak mało dawaj komenta
||dOŁEK
Agnieszka (16:18)
Właśnie do mnie dzwonił Michał i powiedział że Kamil zerwał z Pauliną bo Paulina szła za rękę z twoim chłopakiem.Jeszcze podobno Paula się przyznała że buja się w Marcinie!


Kurde ja wiedziałam,
jestem w takim dołku:(
Jak ja go dorwie to nioe bedzie żył!!!
Weszcie ja siem zabije;(
Czy jeszcze kiedykolwiek będe mieć szczęscie wątpie!!!
Ja niechce już nikogo znać
no oprócz Agi Wioli
i Kilka kochanych ludzi z Fz
Muszę wybłagac o papugę muszę!!!Jesuuu
Ja tak bym chciala miec wszystko dom basen psy papugę
Spotkac sie z osobami z Fz a szczegolnie z moniką martą i klaudią to się nigdy nie spełni!!!
Nigdy się nie spełni ja to wiem.
Nawet mój chłopak mnie zdradził.wiedziałam ze nawet 1 miesiąc z nim nie będe z tym hujem !!!


a to z nudów napisałam

Bardzo bym chciała, aby schroniska nie były zapełniane, po co masz kupować psa bez rodowodu skoro i tak nie będziesz wiedzieć, co z niego wyrośnie. Np. na giełdzie ludzie ci wmówią, że to pinczerek a okazało się, że to kundelek! To już lepiej wziąć psa ze schroniska, który czeka na nowy dom. Obejrzycie się za siebie zobaczcie ile bezpańskich psów jest na świecie, ile psów jest w schronisku, pomyślcie czy nie lepiej wziąć tego jedynego biednego psa, który marzy sobie" Jak Fajnie by było gdybym miał dom,fajną rodzinę, która by o mnie dbała?
Nigdy nie kupujcie psów na giełdzie ani od pseudohodowców, czyli rasowego bez rodowodu, bo nie będziesz mieć pewności czy to ta rasa. Jak chcecie rasowego to najlepiej z rodowodem, ale cóż każdy ma swoje zdanie.
Chcecie rozmnażać kundelki? Nie, nie róbcie tego tylko zapełniacie schroniska!!!


Pozdrawiam!!!
****************************************
Ja wszystkim dołoże!!!Wiem że jestem głupia niemądra ale dołoże!!
Dowiedziałam się że bede miała remont w salonie :Di z tego sie chociarz cieszę!!



||2005-02-21
||12:30:09
||skomentuj
||(2)Co tak mało dawaj komenta
||Druga
Niewiem
ale mam napisac ochote napisac drugą notę.Może weselszą sprubuje ile moich sił napisze moje najlepsze wspomienia.
Np Byłam mała pamietam mojego tate i ja byliśmy sami na boisku ja miałam rower mialam z 5 lat i sie bawilismy pozniej przyszła mama było fajnie słonce siweciło ładna pogoda dalej nie pamiętam.
DRUGA:
Urodziła się moja 4 letnia siostra
Ktorej czasami nie znosze
TRZECIA:Dostałam mojego ukochanego psa



||2005-02-21
||12:27:01
||skomentuj
||(1)Co tak mało dawaj komenta
||Ten Okropny dzien
Chora jestem mam grypę i się z tego cieszę.Niewiem czemu.Nawet specjalnie zachorowalam,ubierałam się cienko chodzilam bez czapki itd jadlam lody pilam wszytsko co zimne.
I siuuper jestem zadodolona.
Wiola jest pewnie w szkole
fajnie masz że wasza pani od anglika zachorowała.Jak będzieśz na necie napisz note ok?
Na kompie nudno na internecie też
Moje ukochane Fz nie działa.
Mam dołka nic mi się robić niechce.
Mam chłopaka który nawet mnie nie dotknie.A tak potrzebuje drugiej osoby drugiej połówki która mnie wysłucha.
Mam ochote się zabić PO PROSTU ZABIC!Niechce mi się nic robić oprócz siedzenia na kompie.
Nie mam już ferii.Boże co za świat :( Ja chce jakoś odetchnąc wziąśc głęboki oddech ale nie mogę.Czuje że zbliza sie już koniec z koncem, tak chciałabym gdzies wyjechac być sama On ja tylko mi sami we dwoje ale tak nigdy nie będzie.Wiem że nie przetrwamy.Dzisiaj jakoś miałam ochotę sie wyżalić.

Wiem że nikt mnie nie lubi nawet on ci co mnie nienawidzą nie lubią ja ich kocham lubię niewiem czemu tak jest.Czuje że nikomu nie zaufam nawet jemu nikomu.Czuje że nie mam przyjaciół oprócz Wioli i AgiOne zawsze mi doradza nie zdradzą nie obgadują ja ich zawszę lubiłam nawet coś więcej one są dla mnie jak siostra
I ludzie z FzGdy jestem w dołku doradzą mi.Bardzo ich lubię, pomogli mi już w wielu sprawach doradzili i za to im bardzo dziękuje.Ja mam dość szkoły pewnie jak każdy ale ja po prostu mogę nawet być chora na raka ale by nie iśc do szkoły, choć się dobrze uczę mam średnią 4,8 najlepsza z klasy zachowanie dobre mam tej szkoły dość.Ci nauczyciele niewiedzą jak cierpie.
Na dodatek mam NIEDOSŁUCH!!Nawet niewiecie jak mi z tym drugno życ.Moi rodzice i siostra nie słyszą ;( no kurde musiałam to w końcu powiedziec.Mam chociarz psa ktory mnie kocha!Nie oddałabym go nawet za 100000000000000000000000zł za nic!Ona jest dla mnie wszystkim.Niejestem bogata choć niektórzy tak twierdzą!To że mam komputer internet telefon komórkowy rasowego psa nie znaczy ze jestem bogata!!A tak bym chciała być.
Ciekawe czy ktoś będzie mnie kiedykolwiek kochać.Czy będe miała chłopaka.Bo kto by mnie chciała zwykła głuchą aparatką która ładnie mówic nie umie i sepleni i nie jest ładna no pytam kto?Nie ja niechce już tu być chcę być po drugiej stronie mam juz dośc życia tu!!!
Ja tu niechce być.
do zobaczenia na pogrzebie kochani





||2005-01-30
||13:32:21
||skomentuj
||(0)Co tak mało dawaj komenta
||Hey
Witaaaam

Nic a nic mi się robić niechce



||2005-01-27
||16:40:30
||skomentuj
||(1)Co tak mało dawaj komenta
||Siema
Hey dzisiaj przyjechała do mnie glupia sylwia



||2005-01-25
||18:38:19
||skomentuj
||(1)Co tak mało dawaj komenta
||
Przyjechały moje koleżanki do swojej cioci
tylko szkoda bo zawsze jak przyjeżdżały to się wygłupiałyśmy,a teraz ciągle gdzieś jeżdża:na zakupy,na basen,do aQua parku i na łyżwy.I tak właśnie spędzają czas u swojej cioci.Żadko bywa że się spotykamy bo ciągle się mijamy moja koleżanka też tak samo.I jak one przyjechały do cioci to
to nic się nie zmieniło,a zawsze było inaczej tak jakoś śmieszniej i zabawniej,zawsze coś zrobiłyśmy,a potem
była z tego beka.!!!



||2005-01-23
||22:07:09
||skomentuj
||(1)Co tak mało dawaj komenta
||Heya
Boshe jak ja tu dawno nie pisałam a mineły moję urodzinki i już ferie są
Moja kumpela okres dostała

zapraszam na moją stronkę www.sznaucer-kora.dog.pl


Wiola czemu nie mowilas że notę dodałas wiesz jak ja się cieszę!!!


a teraz rozgrzewka

kurczę miałam już kompa wyłaczyć ale odciagnac sie nie moge

_________________
KoRa i jEj pAnIuSiA KlIkAjĄ z MoRZA A DoKłAdnIe z gDyNi i pOzDrAwIaJą WszYsTkIcH DoGoMaNiAkÓw




PoZdRaWia kOrA I MoNiKa





Rybka
Temat postu: Wysłany: 23 Sty, 2005 - 20:45

Weteran



Dołączył: 27 Lut, 2004
Posty: 5918
Skąd: Warszawa

Justa napisał:
Rybcia

dzieki

Agga trzeba go jeszcze miec a ja przed swietami pozadek zrobialam i nie mam ani jednego ech

_________________

Pozdrawiamy,
Rybka, Suzi i Lilu





LAZY
Temat postu: Wysłany: 23 Sty, 2005 - 20:47

Weteran



Dołączył: 30 Mar, 2004
Posty: 5823
Skąd: Szczecin

kora1993 napisał:
kurczę miałam już kompa wyłaczyć ale odciagnac sie nie moge


Pij dalej...



_________________

PAULINA I LAZY POZDRAWIAJĄ DOGOMANIAKÓW!!!





kora1993
Temat postu: Wysłany: 23 Sty, 2005 - 20:52

Młodszy Dogomaster



Dołączył: 23 Kwi, 2004
Posty: 827
Skąd: Gdynia

Niooooooo dobra oooh mama mnie wygania ok tereaz w 100000 wylaczam kompa

_________________
KoRa i jEj pAnIuSiA KlIkAjĄ z MoRZA A DoKłAdnIe z gDyNi i pOzDrAwIaJą WszYsTkIcH DoGoMaNiAkÓw




PoZdRaWia kOrA I MoNiKa





Rybka
Temat postu: Wysłany: 23 Sty, 2005 - 20:59

Weteran



Dołączył: 27 Lut, 2004
Posty: 5918
Skąd: Warszawa



_________________








||2005-01-18
||21:27:52
||skomentuj
||(1)Co tak mało dawaj komenta
||Co za dzień?!
18.01.05r.Pojechałam do kuzyna na noc było superowo!Oglądaliśmy filmy siedzieliśmy na necie i robiliśmy wiele innych śmiesznych rzeczy.Rano wstałam i zjadłam śniadanie.Było dość śmiesznie.Jak skończyliśmy jeść to poszliśmy na neta,a potem się wygłupialiśmy.Ja robiłam sobie gwiazgę,a on se oglądał telewizję.To był fajowy dzień!!!



||2005-01-09
||11:02:30
||skomentuj
||(0)Co tak mało dawaj komenta
||a to cos
Witam!!!
Czy wam też od rana fz nie działało??
Ależ dzisiaj miałam przygodę i ile nerwów miałam.
Poszłam z Korą na 1 godzinny spacerek no i rzucałam jej piłkę.
Raz piłka wpadła do cudzego ogrodu i Kora oczywiście za piłką poleciała i później mi wyjśc nie chciała!!! Wołałam ja a ta tylko na plecy się kładła i minki pokazywała!
No wiecie tam ani dzwonka nie było, aby zadzwonić no i ja po 30 minutach stania pod domem przeszłam przez płot a kora mi uciekła i weszła przez jakąś szparę to garażu no ja już nie mogłam wzięłam piłkę i poszłam (czyt. przeszłam przez płot)No i ona zauważyła że mnie nie ma to zaczęła piszcz i tę szparą co weszła niby wyjść nie mogła! Później wyszła i ja ze zło9sci dałam jej tak mocno w dupę dostała!! Później szłam na boisko i zobaczyłam kundla wilczura bez smyczy i kagańca on kiedyś ugryzł psa mojej koleżanki, więc się wystraszyłam a ten pies ciągle za nami chodził próbowałam wszystkimi sposobami kora wpadła znowu na super pomysł wejść do tego ogrodu(ona sama weszła) ja już wkurzona na max jak ten pies odszedł to kora wyszła i poszłam do domu!!
I na dodatek Fz mi rano nie działało!!
Widzę że mało osób zagląda do mojej stronki;(
Jutro jadę już po trymer!! Nawet nie mogę uwierzyć!!:D




||2004-11-25
||20:04:35
||skomentuj
||(4)Co tak mało dawaj komenta
||Dyska
Witaaaaaaaam
jutro dyskaaaaaaaa
Ciociu ja mam chlebka z nutella a ty nie
raczej buleczke
i pamietaj na galowo.

Pozdro dla Mamy Cioci pati CiocipaUlIBabci CiociDzidzi



||2004-11-25
||19:54:06
||skomentuj
||(0)Co tak mało dawaj komenta
||Okropna Szkoła
Poszłam do szkoły po 2 weekendzie.
Strasznie się zdenerwowana bo byłam nie wyspana i strasznie żałowałam że nie mogę cofnąć czaaaaaaaaaasu
bo moja siostra miała impre i wolałam potem z nią siedzieć.
Zawsze chciałam być chora żeby tylko nie iść do szkoły.Niestety moi rodzice nie dali za wygraną i kazali mi iść do szkoły.ŁŁŁŁŁŁŁEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!



||2004-11-15
||16:04:36
||skomentuj
||(1)Co tak mało dawaj komenta
||wITAM
Witam!!!Wreszcie mam stronkę!Sznaucer-kora.prv.pl zapraszam!!!Zostaw wpis w księdze proszę!!!!!!!!!!!WWW.SZNAUCER-KORA.PRV.PL ZAPAMIĘTAJ I WEJDZ A NIE POŻAŁUJESZ!!!!!!!!




||2004-11-12
||14:44:41
||skomentuj
||(2)Co tak mało dawaj komenta
||Avatar



ummmiem lobic avatarki

po wiolki ulodzinkach
nie umiem wymawiac litely "r"



||2004-11-11
||09:57:00
||skomentuj
||(1)Co tak mało dawaj komenta
||aaaaaaaaaaa
Wiola ma dzis urodziny
wszystkiego nalepszego wiolka

Wejdz dzs na net



||2004-11-10
||21:56:53
||skomentuj
||(1)Co tak mało dawaj komenta
||jaka to strona?
Moja koleżanka w szkole dała mi swój adres
bloga.Ja na niego ciągle wchodze i wchodze jak bym z siebie głupią robiła!
Dałam se z tym spokój ale strasznie sie na nią wścieknełam.Mam nadzeję ,że już teraz będzie pisać normalnie bo jeśli nie!!



||2004-11-10
||20:22:25
||skomentuj
||(0)Co tak mało dawaj komenta
||Gardełko
No i jestem chora:(
zapalenie gardła:(:(:;(
A kora dostała 1 cieczke



||2004-11-08
||18:36:45
||skomentuj
||(3)Co tak mało dawaj komenta
||Dupa i dupa
Tylko dzisiaj mi forum zwierzaki nie dziala.
Kurde zaraz sie zabije ja nie wytrzymam 1 dzien bez niego
ja chce na foruuum
.W szkole o niemal nie przylapalam uwage eeee dupa i dupa


Kora1993



||2004-11-07
||18:51:16
||skomentuj
||(1)Co tak mało dawaj komenta
||Nowy szablon;(
Chciałam z psiakami ale wiola z olsenkami wiec specjalnie dla niej z olsenkami!!!!


UWAGA WIOLETTA MA 12 LISTOPADA URODZINY ZKŁADAJCIE JEJ ŻYCZENIA:p



||2004-11-07
||18:05:05
||skomentuj
||(0)Co tak mało dawaj komenta
||Jaki byście wybrali szablon
Z blizniakiami olsen
Z psami
Inny jaki??


No witam hey hey
Wiolka notke napisala hehe



||2004-11-07
||18:04:03
||skomentuj
||(0)Co tak mało dawaj komenta
||tajemniczo na intenecie!
Kiedy moja siostra wyszła to od razu weszłam do jej pokoju zobaczyć czy komputer jest włączony i tak jak się spodziewałam był.więc włączyłam ekran i siedziałam na necie schociaż ona o tym nie wiedziała.A wiecie jak bym dostała gdyby ona mnie wtedy zobaczyła!Oj aż się boje pomyśleć.



||2004-11-07
||18:00:10
||skomentuj
||(0)Co tak mało dawaj komenta
||Heyo
Zmienilam szablon neidlugo zrobie sama z naszymi psami



||2004-11-06
||21:17:36
||skomentuj
||(0)Co tak mało dawaj komenta
||Zwykły dzień
Jak zwykle nie nawidzę chodzić do szkoły,a takie pytanie to kto wogle lubi?Najbardziej nie lubię J.Angielskiego baba daje nam strasznie trudne rzeczy.
Najbardziej lubię w-f ,matematyke no wkońcu chodze do klasy matematycznej.
Lubie jak przychodze do domu bo wtedy mój pies na mnie skacze ,a jak skacze to jest taka wysoka jak ja.
Już wam mówiam,że ma na imię Bera,ale nie mówiłam o wielu innych żeczach.
Mój pies jest brązowo czarny i uwielbia szczekać oraz w zabawie ze mną gryźć mnie czasem.Ale żadko bo jak na nią krzyknę to już jest posłuszna ,tyklo trochę brakuje mi jej gryzienia.